Urugwajska (nie)pogoda

DSC_0008
Zdjęcie zrobione dzień po moim przyjeździe. Urugwaj przywitał mnie piękną słoneczną pogodą w środku zimy (w sierpniu).

Niestety rozczaruję tych, którym Urugwaj kojarzy z ciepłym, łagodnym,  a czasem nawet  tropikalnym klimatem, niestety geografia jest nieubłagana a od strefy tropikalne Urugwaj ma równie daleko co Polska. Za to dużo jeśli chodzi o pogodę wspólnego. Przede wszystkim jej zmienność. Jednego dnia świeci słońce, drugiego pada, jednego jest ciepło, drugiego zimo.

Lato owszem jest ciepłe, słoneczne czasem tylko przeplatane deszczami. Od Polskiego różnią go tylko troszkę wyższe temperatury i to, że zaczyna się na początku grudnia. Przy odrobinie szczęścia pierwsze cieplejsze promienie słońca pojawiają się już w listopadzie, co jest miłą odmianą dla ciemnych i zimnych listopadowych wieczorów w Polsce.

IMG-20161217-WA0002
Pełnia lata na ulicach Montevideo

Potem jest już tylko lepiej. Grudzień, styczeń, luty to czas, który całe Montevideo spędza na plaży. Plażowanie albo „Robienie plaży” (Hacer playa – zwrot często używany w Urugwaju który znaczy tyle co chodzić na plażę) jest zdecydowanie najbardziej ulubionym zajęciem Urugwajczyków. A kilkugodzinne korki w niedzielne wieczory na Ruta Interbalnearia (Droga szybkiego ruchu, łącząca wszystkie miejscowości nad wybrzeżem aż do Punta del Este) są wpisane w każdy weekend jako obowiązkowy punkt wyprawy na wybrzeże. To co mnie zaskoczyło w Urugwaju to bardzo silne słońce, które nawet o godzinie 16 zmusza do chowania się pod parasol i używania kremów z filtrem min. 30 A dodam, ze moja skóra chłonie każde promienie słońca. Kremów z filtrem nie używałam nawet w Hiszpanii latem chodząc na plażę o 12 w południe, więc jeśli ja odczuwała te promienie jako szkodliwe, to muszą być one niewątpliwie bardzo szkodliwe.  Potem zresztą doczytaliśmy, że jest to związane z dziurą ozonową, która w tym regionie jest wyjątkowo duża. Tak więc jak na plażę latem to tylko z parasolem, kapeluszem i kremem z filtrem. Ale za to po powrocie z pracy o godzinie 18 jeszcze ze dwie godziny mogłam się wygrzewać na tarasie i wyobrażać sobie, że jestem gdzieś na egzotycznych wakacjach.

Cechą lata w Urugwaju jest to, że na kilka miesięcy kraj zamiera. Najpierw są święta w grudniu, hucznie obchodzone z rodziną też najlepiej poza miastem w jakimiś domku na wybrzeżu, potem ludzie często biorą sobie wolne do Sylwestra, który też najczęściej spędzają  w tym samym gronie. Styczeń to czas urlopów, bo wtedy pogoda jest najlepsza. Luty to czas karnawału. Pod koniec lutego trzeba od karnawału odpocząć, dlatego  ostatni tydzień lutego znany jest jako La Semana De Carnaval (Tydzień Karnawału) poniedziałek i wtorek jest wolny (w tym roku wypał 27 i 28 lutego) a wiele firm zamyka się w ogóle na cały tydzień i ludzie idą na urlop,  niektórzy korzystają z długiego weekendu i robią sobie jeszcze dłuższy, w każdym razie każda okazja, żeby pójść na plażę jest dobra. Jednak jeśli liczymy, że w tym czasie uda nam się cokolwiek załatwić  w urzędach czy innych instytucjach to niestety lepiej jest poleżeć sobie na plaży.  Czas wakacyjnej sjesty kończy się wraz z Świętami Wielkanocnymi, albo Tygodniem Turystycznym – oficjalną nazwą, by unikać skojarzenia ze świętami katolickimi. I znowu z wolnego Czwartku i Piątku wiele firm robi wolny cały tydzień a Urugwajczycy wykorzystują ostatni moment słońca by jeszcze choć przez chwile nasycić się witaminą D. W Urugwaj od jakoś niedawna nie zmienia się czasu więc cały czas trwają w czasie zimowym, co powoduje, że latem ciemno się robi koło 21 czyli dzień jest trochę krótszy.

 

Potem niestety jest już tylko gorzej. Jesień, która tak jak u nas wiąże się z zimnymi porankami i wieczorami, ciepłymi dniami daje  szanse na trochę słońca w ciągu dnia, ale niestety już na grillowanie na dworze nie ma co liczyć. Rękawiczki rano też się przydają. W maju i czerwcu słońce przeplata się z deszczem a deszczowi często towarzyszą wichury. Dobre buty przeciwdeszczowe są na wagę złota. Potem przychodzi zima, która jest długa,  zimna, mokra, deszczowa i wietrzna. Moją zimę zaczęłam w sierpniu zeszłego roku, kiedy przyjechałam do Urugwaju. Zaskoczyły mnie słoneczne dni, które jednak często przeplatały się z tymi deszczowymi. A jak padało to już cały dzień i pogoda nie zachęcała do wychodzenia z domu. Wprawdzie nie ma śniegu, ale temperatury spadają do 5-10 stopni co w połączeniu z bliskością morza (albo dokładniej Rzeki Rio de la Plata), wiatrem i dużą wilgotnością daje dużo niższą odczuwalność. Ale jestem z Polski niskie temperatury mi nie straszne, bo w końcu mam dobre buty, ciepła kurtkę, szalik i rękawiczki ale to czego nie byłam w stanie przywieźć sobie z Polski to centralne ogrzewania. Więc kiedy wchodzę do domu i muszę się jeszcze ubrać, bo jest zimniej niż na zewnątrz to moja polska dusza cierpi bardzo. A domy są najczęściej tak skonstruowane, że ciężko o sensowne ogrzanie całek powierzchni.  Czasem można się dogrzać kominkiem, czasem klimatyzacją, czasem farelką czy innym gazowym podgrzewaczem ale i tak  z czułością wspominałam moje ciepłe mieszkanie w bloku na Kozanowie, gdzie kaloryfery aż kipiały od ciepła. W Urugwaju,  mieszkałam w starym budynku które w centralnym miejscu coś na kształt salonu ze szklanym dachem, przez który latem wpadały ciepłe promienie słoneczne ale zimą niestety wiatr hulał jak szalony po całym mieszkaniu. Nowsze domku pewnie mają sensowniejsze dogrzewanie kominkowe czy nowe apartamenty ogrzewanie podłogowe (które niestety ze względu na koszty energii elektrycznej tez nie jest tanim rozwiązaniem) ale generalnie zimą w Urugwaju jest zimno. Ciemno robi się tak koło 18 więc  dni są trochę dłuższe niż u nas.

IMG-20160921-WA0002
Zdjęcie zrobione pod koniec września, mimo słonecznej pogody kurtka jest obowiązkowym elementem ubioru

Dodam, że w Urugwaju też dość znacząco można zauważyć zmiany klimatu. Dawniej dużo wyraźniej rysowała się różnica pomiędzy 4 porami roku, teraz te przejścia pomiędzy latem i zima są dużo gwałtowniejsze, no ale u nas też śnieg w maju nikogo już nie dziwi więc to są chyba globalne zmiany. Tak czy inaczej, jeśli ktoś pragnie uciec od polskiej zimy to zdecydowanie mogę polecić wakacje w Urugwaju, Święta Bożego Narodzenia czy Sylwester przy temperaturze 30 stopni to zdecydowanie niesamowite przeżycie, ale jeśli ktoś liczy na łagodny klimat i słońce przez cały rok to chyba bardziej polecę Wysypy Kanaryjskie bo palmy występujące w Urugwaju nie świadczą wcale o tropikalnym klimacie tego kraju.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Urugwajska (nie)pogoda

  1. bernt

    Ale dziesiątki tysięcy plażowiczów latem wypoczywa w Punta del Este. Podobno nawet aktorzy amerykańscy z wziętymi nazwiskami tam bawią. Coś jednak ma takiego Urugwaj, czego nie mają inni sąsiedzi!
    Brak ogrzewania mieszkań zadziwia. Coś podobnego przeżywają Nowozelandczycy, którzy również gardzą klasycznym ogrzewaniem siedząc w domu w kurtkach.

    Lubię to

    1. Plaże to zdecydowanie atrybut Urugwaju, piękne, dzikie, piaszczyste. Coś czego brakuje Argentynie, więc często można spotkać samochody na argentyńskich blachach.
      Co do ogrzewania to większość starych budynków pochodzi z epoki kolonialnej, budowanych na wzór hiszpański – ze szklanymi dachami czy patiami w środku a jak wiadomo Hiszpanie w domach ogrzewać się nie muszą.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s