Kilka słów o formalnościach – czyli o tym co warto ogarnąć jeszcze w Polsce przed wyjazdem do Urugwaju.

Moje poszukiwania o tym jak zostać rezydentem Urugwaju rozpoczynam jeszcze w Polsce. Idąc najbardziej logicznym tokiem myślenia wykręcam numer do Ambasady Urugwajskiej w Polsce. Zaskoczona moim pytanie kobieta odpowiada, że to nie ma z tym żadnego problemu i spokojnie mogę załatwić wszystko na miejscu. W związku z tym, że jej głos nie brzmi zbyt przekonująco, kontynuuje moje poszukiwania w celu uzyskania bardziej wiarygodnego źródła informacji.

Po trzech dniach udaje mi się skontaktować z Konsulem Honorowym w Gdańsku, który jak na rodowitego Urugwajczyka imponuje mi swoją biegłą polszczyzną. Konsul również zaskoczony moją chęcią zamieszkania w Urugwaju obiecuje zbadać sprawę i po krótkim czasie dostaję odpowiedź. Faktycznie okazuje się, że Ambasada Urugwajska nie pośredniczy w zdobywaniu żadnych wiz, bo takich w Urugwaju po prostu nie ma. Urugwaj jest przyjaznym krajem, który chętnie przyjmuje każdego, kto chce tutaj zamieszkać więc nie ma się co martwić, ale starając się o rezydenturę należy zabrać:

  • Akt urodzenia – Na wszelki wypadek pobieram dwa jeden, skrócony w wersji wielojęzycznej i liczę, że uda mi się zaoszczędzić na tłumaczeniu. I drugi pełny tak w razie czego, gdyby nie podobał im się mój skrócony.
  • Zaświadczenie o niekaralności – wielka pieczątka „Nie figuruje w rejestrze karnym” otwiera mi furtkę do urugwajskiej rezydentury
  • Jako osoba stanu wolnego nie martwię się aktem ślubu, ale jakby ktoś chciał legalizować swoje małżeństwo, to ten dokument też jest się przyda, tak samo chyba z aktem rozwodowym.
  • Nowy paszport – brak Polskiej Ambasady sprawia, że trzeba myśleć przyszłościowo, nie wiadomo kiedy wrócę do kraju, a ważny polski paszport zawsze się przyda tym bardziej, że jak na razie to jedyny jaki mam.
  • Międzynarodowe prawo jazdy – tematu prawa jazdy jeszcze nie rozgryzłam, ale podobno jest tutaj ważne tylko 6 miesięcy więc niedługo będę się musiała zmierzyć się z kolejnymi urzędowymi numerkami. Dlaczego numerkami to do tego jeszcze wrócę i to pewnie nie raz.
  • Dyplomy wyższych uczelni – jak na razie to nikt tutaj nie sprawdzał mojego wyższego wykształcenia, ale „lepiej nosić niż się prosić” cytując mojego kolego z byłej pracy.

Kontynuując moje poszukiwania odkrywam istnienie magicznych Apostille, czyli umowy pomiędzy niektórymi krajami polegającej na tym, że nasz MSZ po uiszczeniu  stosownej opłaty w wysokości 60 zł za dokument potwierdza autentyczność papierków, a urzędnik w Urugwaju też po uiszczeniu stosownej opłaty uznaje moje dokumenty za autentyczne.

Cała procedura trwa zaledwie kilka minut, co w moim przypadku przeciąga się do ponad pół godziny, bo Starszy Pan pełniący rolę urzędnika MSZ w między czasie, jak sprawdza mój dowód wpłaty i nakleja magiczne nalepki wraz z hologramami na moje dokumenty, wdaję się ze mną w rozmowę na temat Urugwaju, jego byłego prezydenta Mujica, urugwajskiej wołowiny i sytuacji w Polsce. Nie muszę dodawać, że porównanie wypada zdecydowanie na korzyść Urugwaju więc wychodzę z biura w przekonaniu, że jeśli sami urzędnicy MSZ uważają, że trzeba wyjechać to jednak trzeba wyjechać.

Dla zainteresowanych tematem Apostille polecam poniższy link gdzie można dokładnie uzyskać informacje o tym jakie kraje podlegają procedurze Apostille, a jakie legalizacji, bo to nie to samo. Urugwaj jest stroną konwencji Haskiej, więc wystarczy tylko Apostille wydawane przez MSZ. W przypadku niektórych dokumentów takich jak dyplomy wyższych uczelni potrzebę są jeszcze potwierdzenia z Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego. Dokładny wykaz również na tej stronie. I oczywiście informacje jak uiścić opłaty. W moim przypadku wystarczyło tylko potwierdzenie dokonania przelewu na konto ministerstwa.

Informacje konsularne na oficjalnej stronie MSZ

Jeśli masz pytania albo wątpliwości to zapraszam do kontaktu.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Kilka słów o formalnościach – czyli o tym co warto ogarnąć jeszcze w Polsce przed wyjazdem do Urugwaju.

    1. Kasia, na szczęście uznali, aczkolwiek babeczka przyjmując mój akt, miała pewne wątpliwości i powtarzała, że musi być tłumaczenie, ja jej na to, że to ma wersje hiszpańską (pokazując palcem dokładnie) i że z moich informacji wynika (wcześniej dowiadywałam się od znajomego, który pracuje w tym urzędzie i on mi potwierdził, że zaakceptują) że to też jest ważne, poszła się zapytać swojego przełożonego i w końcu uznała. Więc polecam technikę nieustępliwości 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s